13.07.2019
Czerwińska: «piątka Kaczyńskiego» ma systemowe źródła finansowania

Minister finansów nie jest zachwycony, jeśli ukazuje się wymagające wyzwanie do sfinansowania - powiedziała "Dziennikowi Gazecie Prawnej" minister finansów Teresa Czerwińska, oceniając świeże wydatki z "piątki Kaczyńskiego". Dodała, że "w niemałej mierze mają one systemowe źródła finansowania".

Szefowa resortu finansów pytana, bądź w ramach rządu zostały kontrowersje dotyczące finansowania tzw. piątki Kaczyńskiego, czyli pliku obietnic wyborczych PiS przyznała, że "dyskusje dotyczące finansowania projektów z budżetu ciebie zawsze są trudne".

Źródła finansowania

"Żaden minister finansów nie jest przede wszystkim zachwycony, jeśli pojawia się, zwłaszcza w trakcie roku budżetowego, wymagające wyzwanie do sfinansowania. Jeśli jednak popatrzymy na Wieloletni Plan Pieniężny Państwa i Aktualizację Systemu Konwergencji (APK), które rząd przyjął pod koniec 04, to wyraźnie widać, iż nowe wydatki mają w dużej mierze systemowe pochodzenia finansowania" - powiedziała.

Czerwińska dodała, że znaczenie ministra finansów polega w "umożliwieniu finansowania flagowych wzorów czy to gospodarczych, bądź społecznych".

Prezydent: funkcjonowania "horrendalnie drogie", ale podnoszą jakość życia

Pytana o pogłoski o swej dymisji zwróciła uwagę, że "praca każdego ministra podlega ocenie premiera Mateusza Morawieckiego". "Jestem w każdej chwili do jego dyspozycji. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej kwestii. Wydaje mi się, że już tyle spekulacji i wypowiedzi na ten temat się pojawiło, że komentowanie z mojej strony www jest bezprzedmiotowe" - stwierdziła.

W obszernym wywiadzie dla "DGP" minister zapowiedziała podwyżki dla pracowników budżetówki, które mają być uwzględnione w planie wydatków was na 2020 r. Zastrzegła jednak, że powinno być to związane z dyskusją o docelowym modelu wynagradzania urzędników.

Zmiany przy PIT

Minister Czerwińska znajdowała też, że dwie spomiędzy trzech zapowiadanych zmian po PIT wejdą w żywot już w tym roku: zerowy PIT dla osób do 26. roku życia i wyższe koszty uzyskania przychodu.

Nowe zasady muszą obowiązywać w ostatnim kwartale 2019 r., choć rzeczywiste korzyści z nich podatnicy odczują dopiero przy rozliczeniu przyszłorocznego PIT.

Dopytywana o nową stawkę (17 proc. ), ale wyłącznie do dochodów w stopniu 42 764 zł, stwierdziła, że"przeanalizowane i wypracowane" zostały różne warianty. "Najprostsze rozwiązanie to faktycznie obniżka stawki (z 18 do 17 proc. dla dochodów do 85 tys. zł), ale o ile weźmiemy pod uwagę nierówności dochodowe i rozkład podatników, to 65 proc. ludzi, dla których głównym źródłem dochodu jest umowa o pracę, zarabia do 42 tys. zł. Następnie jeśli weźmiemy od uwagę emerytów i rencistów, to jest jeszcze większy odsetek – 92 proc. Podobnie pozycja wygląda wśród młodych do 26 lat, gdzie powyżej tego progu jest niemal 91 proc. " - poinformowała Czerwińska.

"Skalibrowaliśmy różne rozwiązania, które jak najlepiej adresują proponowane rozwikłania. Rada Ministrów, premier Morawiecki podejmą decyzję i projekt trafi do parlamentu, który może jeszcze dokonać korekt" - dodała.

"Nie ma mowy o testowaniu przedsiębiorców"

Szefowa MF odniosła się też do propozycje testu przedsiębiorcy. Z tego rodzaju sformułowania zrezygnowano w uchwale rządu w sprawie Aktualizacji Programu Konwergencji. Jednocześnie resort finansów nadal szuka planów, jak ograniczyć dualizm w dziedzinie pracy (umowy o fuchę kontra umowy firma-firma). Minister wskazuje w rozmowie spośród "DGP", że odsetek samozatrudnionych w polskiej gospodarce wydaje się na jednym z najistotniejszych poziomów wśród krajów rozwiniętych, a to oznacza, hdy wielu graczy, które powinny być objęte ochroną wynikającą spośród prawa pracy, jest do niej pozbawionych.

Minister na temat weryfikacji przedsiębiorców: mamy sporo dobrych systemów informatycznych

Czerwińska zapewniła, że "zapisy, jakie zostały wprowadzone do odwiedzenia APK, dotyczą walki z dualizmem na rynku roboty i nie mają nic wspólnego z walką z przedsiębiorczością". "Nie ma mowy o testowaniu przedsiębiorców" - zaznaczyła.

"Dualizm powoduje obarczanie pracowników ryzykiem działalności gospodarki kraju w sposób zupełnie nieuzasadniony. I pozbawian ich norm wynikających z zatrudnienia dzięki umowach o pracę, jakim sposobem choćby płatny urlop, an ich roszczenia w wypadku bankructwa zleceniodawcy są zaspokajane później, niż gdyby byli u zleceniodawcy zatrudnieni dzięki etatach. Tej lepszej pozycji pracownika chcielibyśmy bronić" a mianowicie wyjaśniła.

"W środek jest człowiek"

Na obserwację, że Polska "schodzi z neoliberalnej drogi" rozwoju oszczędnego minister przyznała, że "niewątpliwie zmierzamy do społecznej gospodarki rynkowej". "Chodzi o taką gospodarkę, która co do odwiedzenia zasady opiera się na mechanizmach rynkowych, ale inkorporuje element społeczny, czyli w centrum gospodarki jest człowiek" - wyjaśniła.

Odnosząc się do struktury nowych wydatków budżetowych, w poniższym dużego postępu transferów społecznych minister zwróciła uwagę, że są one zgodne ze społecznymi oczekiwaniem. "Polacy oczekują, że są bardziej partycypowali w rozwoju gospodarczym. Jest to normalne, też w krajach wysokorozwiniętych Europy Zachodniej. Ostatnie trzy dekady transformacji to był ciężki i wymagający okres, jakiego jeszcze nie dokończyliśmy" - podkreśliła.

"W naszej ocenie nadszedł czas, aby obecnie mocniej zająć się rynkiem pracy" - podkreśliła. Uważa, że w zakresie uszczelniania systemu podatkowego "największy wysiłek został wykonany".

"Teraz, biorąc pod uwagę trendy demograficzne, musimy nakierować naszą politykę gospodarczą w wspieranie rynku pracy, aktywizację zasobów pracy. System podatkowo-składkowy musi być prozatrudnieniowy" - powiedziała minister finansów.