03.08.2019
Godzinowe koszty pracy w UE. Polski pracownik w ogonie - dane Eurostat

  • Sekretarz energii USA chwali Polskę. "Podjęła dobrą decyzję"
  • Koniec gorszych produktów dla Polaków? "Podejrzewam, że niewiele się zmieni"
  • Rząd szykuje duże zmiany w podatkach. "Kierunek, w którym powinniśmy podążać"
  • W Niemczech wzrasta problem niskich płac
  • Unia szykuje rewolucję w normach. Dziesięć zakazanych produktów

Bułgarzy są najtańszymi podwładnymi w całej Unii Europejskiej. Tak wynika z najpóźniejszych danych Eurostatu, który podał, jak przedstawiają się godzinowe koszty pracy w poszczególnych krajach. W ogonie połączenia znaleźli się również podwładni z Polski, najdrożsi będą zaś pracownicy w Danii.

W raporcie za 2018 rok uwzględniono dane z przedsiębiorstw z wszystkich gałęzi gospodarki (poza rolnictwem i administracją publiczną), zatrudniających minimum dziesięciu pracowników. Jak wyjaśniono, na godzinowy czas pracy składają się honorarium oraz koszty pozapłacowe, jak na przykład składki na ubezpieczenie społeczne.

Godzinowe koszty pracy w UE

Z danych Eurostatu wynika, że najdrożsi pracownicy są w Danii. Godzina robocie kosztuje przedsiębiorcę z owego kraju średnio 43, 5 euro. W czołówce odebrały się również Luksemburg a mianowicie 40, 6 euro oraz Belgia - 39, szóstej euro. Pierwszą piątkę uzupełniają zaś Szwecja - 36, 6 euro i Królestwo niderlandów - 35, 9 euro.

Na przeciwnym krańcu skali znalazła się Bułgaria. Pracownicy z tego państwa są uznawani za tanich w Unii Europejskiej. Godzinowe koszty pracy wynoszą bowiem średnio zaledwie 5, cztery euro. Niewiele więcej, bowiem 6, 9 euro kosztuje przedsiębiorców godzina pracy przy Rumunii. W ogonie znalazły się również Litwa a mianowicie 9 euro, Węgry a mianowicie 9, 2 euro i Łotwa - 9, trzech euro.

Na pozostałym miejscu jest Polska. Spośród danych Eurostatu wynika, iż godzina pracy kosztuje przedsiębiorcę w polsce 10, 1 euro. Tymczasem średnia dla kompletnej UE wynosi 27, czterech euro, a dla obszary euro - 30, 6 euro.

- W Polsce około 40 % kosztów pracy, to istnieją koszty pozapłacowe, czyli podatek dochodowy i składki dzięki ubezpieczenia społeczne. Na tle krajów rozwiniętych Polska w jakiś sposób nie odbiega mocno dzięki plus, ani minus -komentował w programie "Bilans" po TVN24 BiS Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Kontrahentów Polskich.

Rząd szykuje duże zmiany po podatkach. "Kierunek, w którym musimy podążać"

- Natomiast tematem jest to, że w naszym kraju ten klin podatkowy wydaje się być bardzo mocno wypłaszczony. To powoduje, że osoby zarabiające niewiele, bo w rejonach płacy minimalnej w Polsce, względem innych krajów będą mocniej opodatkowywane i obciążane obowiązkowymi składkami - dodał.

Klin podatkowy to różnica między pieniędzmi, które pracobiorca dostaje "na rękę", a kwotą, którą na tej zatrudnienie wydaje firma.

- Mamy duży ostrożność do przebycia, ale to nie wydaje się być tak, że polscy pracownicy, jeżeli chodzi o ich realną siłę nabywczą, są trzykrotnie ubożsi niźli ich koledzy na przykład z Niemiec - podkreślił Kozłowski.

"Inwestycje należy jakoś przyciągnąć"

Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service, przyznał, że im niższe wydatki pracy, tym jesteśmy w wyższym stopniu konkurencyjni w dziedzinie międzynarodowym.

- Inwestycje trzeba w jakiś sposób przyciągnąć, oczywiście przyciąga się je kosztami pracy, ale również kwalifikacjami, edukacją. To co Polskę stawia wysoko na tle Europy Środkowo-Wschodniej to wyedukowani pracownicy. Wówczas nie jest tak jak na przykład w Bułgarii, czy Rumunii, że poziom kwalifikacji i kompetencji ludzi jest na tym samym poziomie a mianowicie wyjaśniał.

- Nasz kraj z dużych krajów (... ), które ostatnio przyłączyły do Unii Europejskiej, jest dzięki bardzo dobrym miejscu. Istniejemy w czołówce, jeżeli idzie o to, co się dokonało w naszym państwa - podkreślił.